Walentynki
Nie, tym razem nie jestem wkurwiony. Ot tak dla małej odmiany, nie dzisiaj. Po prostu siedząc sobie przed kompem, przypomniałem sobie właśnie, że to już luty, a dokładniej rzecz biorąc 5 lutego. Dla pewności sprawdziłem w kalendarzu systemowym… nie myliłem się. Osz Kurwaa!! Dla wyjaśnienia wyjaśnię, że jestem jedną z tych osób, które (pewnie zaraz zostanę skrytykowany) nienawidzą wszelkich świąt, bo po prostu są one jebanym utrudnieniem.
Nie lubię urodzin, tym samym imienin, wszelakich dni „czegośtam” albo „kogośtam”. Dlaczego? Chociażby z tego powodu, że zawsze o tym zapomnę i ktoś ma potem pretensje, że zapomniałem, chociażby dlatego, że za chuja nie wiem co mam tej osobie kupić. Kobity zawsze coś marudzą odnośnie prezentów, że kurwa nie ten kolor, że po chuj jej takie, że nie lubi, że już takie ma, że nie ten zapach, że nie ten rozmiar i chuj wie co jeszcze, stąd zawsze kupię kwiata, o ile pamiętam, i staram się mieć to w dupie, zadowolony, że pamiętałem, złożyłem życzenia, (oczywiście tradycyjne – wszystkiego najlepszego\wesołych świąt ). W odpowiedzi uśmiech, podziękowanie, ale nic kurwa bardziej mylnego, przy najbliższej okazji usłyszysz, że nienawidzi dostawać kwiatów na imieniny,urodziny bo to nic oryginalnego i że wszyscy kurwa dają kwiaty… no bo co kurwa mają dawać jak zawsze jest coś nie takie?!
Jak zwykle wszystko bez ładu i składu ale chyba nie o to tu chodzi. Ale do tematu.
Co innego kumple, złożysz życzenia i wszystko, ewentualnie flachę. Wystarczy, bo wiesz, że dla kumpla to po prostu okazja żeby się napierdolić. Najebiecie się wieczorem z innymi podobnymi wam i wszyscy zapominają. A jak zapomnisz, to w sumie i tak nic wielkiego. Nikt ci tego nie wypomni przecież… Ale te wszystkie rodzinne uroczystości to jakaś paranoja. Zadowolony, że zapamiętałeś, że coś kupiłeś i niby ok, wracasz po tygodniu do chaty robisz jakieś tam swoje rzeczy, i widzisz kurwa, że coś nie tak… tylko co? Zastanawiasz się co znowu źle zrobiłeś, co spierdoliłeś w swoim życiu… i za cholerę nie wiadomo. Ale oczywiście zaraz ktoś wypomni, że zapomniałeś o jakichś kolejnych pojebanych urodzinach, czy dniu, czy rocznicy. No jakaś jebana paranoja!!!
Żebyście nie pomyśleli, że jestem jakimś całkiem infantylnym kolesiem powiem wam, że lubię inne święta, nie będę ich tu wymieniał bo nie pamiętam, nazwę je powszechnymi. Mam tu na myśli takie, które są dla przykładu okazją do wolnego, do tego żeby się napierdolić, czy wyskoczyć na balety, dni w które wszyscy mają wolne. Takie święta szczerze mogę powiedzieć – Lubię !
Jednak świętem, którego nie obchodzę i mnie najbardziej wkurwia, są walentynki, możliwe że dlatego, że nie mam dziewczyny, ale no co poradzę narazie nie mam i nie będę miał dopóki nie będę jej miał, a jak będę miał to będę obchodził. Wszyscy o tym wiedzą, znają mnie przecież. Ale dnia jebanego 14 lutego, nie dość, że w radiu pierdolą jakieś bzdole, to jeszcze co chwilę się jakiś przygłup musi pytać:
- Walentynki… co dzisiaj robisz ?
- Co robię ? GÓWNO KURWA !!! Biceps i Klatę!!
loading...




A w dniu walnetynek w mieście z którego pochodzę jest inne święto: rocznica wyzwolenia Piły, tak własnie 14 lutego
Zgłoś ten komentarz
loading...
14 lutego to dzień chorych na padaczke
Zgłoś ten komentarz
loading...
Ja lubię większość świąt przynajmniej coś się dzieje, jest tak jakoś weselej.
Jak nie pamiętasz dat urodzin to możesz sobie np. w telefonie ustawić przypomnienie i problem z głowy. Ja myślę, że większość ludzi cieszy się ze szczerze złożonych życzeń i pamięci.
Zgłoś ten komentarz
loading...
Na demotach jest fajne zdjęcie
„Walentynki – wesołego ręcznego” ;P
Zgłoś ten komentarz
loading...
No to przecież nowa świecka tradycja, przywleczona przez półmózgów z telewizji i radośnie zaakceptowana przez półmózgie społeczeństwo
Zgłoś ten komentarz
loading...
znowu walentynki po chuj to komu ino kase trzeba wydac jak w inne swieta ,za chuja nie zaoszczedzisz
Zgłoś ten komentarz
loading...
kurwa, kolejny wkurw, który popieram w 100%. Nienawidze b. narodzenia i dzielenia się opłatkiem and słuchania tego samego co słyszałem w zeszłym roku(czyli życzeń od rodzinki), nie lubię składać życzeń na uro., bo jak powiem ‘wszystkiego najlepszego’ to wydaje mi się, że to za mało, a wymyślanie pierdolonych wierszyków to i tak zwykłe pierdolenie, bo wiadomo, że życzenia się nigdy nie spełniają. Po prostu – boga nie ma tak samo jak jebanych SiŁ nAdddPrzyrOdzoNych słit kurwa
Zgłoś ten komentarz
loading...
1. Walentynki to nie święto. Boże Narodzenie albo 3 Maja – to są święta.
2. Może ze 3 razy w życiu kupiłem coś komuś z jakiejś okazji: raz na dzień matki kawę i obrazek, raz na imieniny jakiś badyl, raz kumplowi książkę (tam kumplowi, chujowi takiemu, może mu się, debilowi, do czegoś przydała ta książka).
3. Kuuuurwa, a w tym roku komunia i trza będzie użebrać parę groszy, kurwa, na prezent. Ja do mojego chrześniaka nic nie mam (bo i go praktycznie nie znam), ale żałuję, że zgodziłem się być chrzestnym.
Ja pierdolę.
4. Tak więc generalnie mam wszystkich w dupie. Nikomu nic nie kupuję, ani nie składam życzeń. A już, kurwa, jakichś chuj wie skąd przywleczonych Walę-tynków to ni chuja nie będę obchodził.
Zgłoś ten komentarz
loading...
pierwsza
Zgłoś ten komentarz
loading...
Ja pierdolę, to już luty?
Zgłoś ten komentarz
loading...
biceps i klatę, lol, good one
Zgłoś ten komentarz
loading...